Z pewnością zastanawialiście się, Drodzy Bracia i Siostry Podróżujący ku Poznaniu Swej Prawdziwej Natury, w jaki sposób realizować ideał Jedności ze Wszechświatem w trakcie wykonywania "zwyczajnych czynności".
Z pewnością też, osiągnąwszy świadomość niepodzielności stanu bycia z Bogiem i w Bogu -na czas medytacji i skupienia i na czas „zwyczajności”, nosicie w sercu stałą tęsknotę i dążność do stopienia się ze Wszystkim, Co Istnieje.
Tak naprawdę, ta dążność jest w rzeczywistości wielkim błogosławieństwem dla systematycznego wspinania się po drabinie wyśnionego „sukcesu”. Jest głosem Przewodnika, łagodnie, lecz stanowczo przypominającego o Celu Drogi i niezbędnej do jej ukończenia samodyscyplinie.
Wartość wynikająca z podporządkowania się zaleceniom tego wewnętrznego Przewodnika polega na zauważalnym efekcie Wielkiej Zmiany.
Drobnymi krokami, ale stawianymi bez ustanku i z przekonaniem, że zaprowadzą nas do Raju Jedności, wydeptujemy powoli swoje bezgraniczne, trwałe szczęście.
I widzieć zaczynamy wyraziście, że głównymi składnikami tego stanu permanentnej radości i harmonii jest wynurzenie się z iluzji życia, jaką nakładała na nas wiara w istnienie Przeszłości i Przyszłości.
Odtąd wszystkim, co ma sens staje się autentycznie odczucie świętości Chwili Teraźniejszej oraz potrzeba Jej uświęcenia uwagą i pełnią Obecności.
Istnieją niezliczone sposoby na przyciągnięcie swojej uwagi do Teraz, do wybrania i zastosowania w zależności od okoliczności oraz naszej wewnętrznej gotowości.
Jedna z najcudowniejszych i najskuteczniejszych metod tworzenia cudu uważności, jaką stosuję, pochodzi z nauk buddyjskiego mnicha, nauczyciela Thich Nhat Hanh. Dotyczy ona pracy z ruchem, z chodzeniem, jest samą esencją medytacji w ruchu. Niezależnie od tego, czy spacerujemy z psem, czy jesteśmy w trakcie zakupów, czy pędzimy do pracy, możemy wykorzystać ruch do tego, by stał się on darem dla świata i dla nas jednocześnie.
Wystarczy wyobrazić sobie, że przy każdym zetknięciu naszych stóp z ziemią, „drukujemy” świetlną odbitkę, przekazując dawkę energii do Ziemi.
Osobiście, powtarzam dodatkowo w myślach, w rytm kroków, dzieląc na sylaby „mantrę” : „ Step, by step I print The Light on the ground.”, czyli „Ka-żdym kro-kiem dru-ku-ję Świa-tło na Zie-mi.” (wersja angielska jest dla mnie bardziej melodyjna i sylabodzielna).
A na koniec przebytej drogi oglądam się za siebie i uśmiecham na „widok” złotej, migoczącej wstęgi, wijącej się na chodniku. I myślę : „kawał dobrej roboty”. Jestem Światłem, to takie proste... :)
Słonecznie pozdrawiam!
Lady Lotos




0 komentarze:
Prześlij komentarz
Zapraszam do pozostawienia swojego wpisu.
Pozdrawiam.
Lady Lotos