
Czy przypominacie sobie, Drodzy Bracia i Siostry, Podróżujący ku Poznaniu Swojej Prawdziwej Natury, doświadczenie „zemsty na przedmiocie”?
Czy przypominacie sobie ten moment, być może nawet niejeden, kiedy uderzając się o niezauważoną rzecz, wyrosłą nagle na drodze ścianę, czy przewracając się z powodu nie wiadomo skąd pojawiającej się nierówności na drodze, zareagowaliście „zbrodnią w afekcie”?
Czy pamiętacie emocje, jakie towarzyszyły automatycznej reakcji na zdarzenie, gdy wymierzaliście sprawiedliwość, jak się wam wydawało „źródłu”, „sprawcy” zaistniałej sytuacji?
Patrząc z perspektywy własnego wynurzania się na powierzchnię Jeziora Bytu, widzę niezliczoną ilość takich chwil, kiedy moja ręka sprawiedliwości dosięgała rozmaite formy materii „odpowiedzialne” za moje fizyczne i psychiczne zranienie: za ból i spływające po policzkach łzy oburzenia, wstrząsu i wściekłości.
Widzę minione pojedynki z materią i z każdą chwilą coraz rozleglejszy uśmiech zaczyna gościć na mojej twarzy i w sercu pod wpływem tych wspomnień.
Szczególnym zaś składnikiem tego uśmiechu jest wdzięczność zrozumienia i poznania, która oświetla ten aspekt funkcjonowania w gęstości ziemskiej materii, ukazując pełną wiedzę i prawdę o nim.
Uśmiech ten towarzyszy mi również wtedy, gdy płynąc w stronę Słońca i będąc coraz bliżej niego, jestem ćwiczona przez Wszechświat w sztuce perfekcyjnego opanowania zasady kontaktu z materią.
Dziś bowiem nie mogę usprawiedliwić się choćby częściową niewiedzą i przenieść choćby części „winy” na formy, które wyrosły przede mną i mnie zraniły. Ponieważ wiem doskonale (a wiedza ta nie bazuje na przyswojonej teorii, ale głębokim przeświadczeniu, intuicji), że za każdym razem, gdy dochodzi do sytuacji „konfliktu z materią”, oznacza to tylko i wyłącznie ... rozproszenie mojego bycia w Tu i Teraz. Odłączenie się od zogniskowania świadomości na obecnej chwili. Rozminięcie się z cudem uważności.
Któż pilnuje mojego życia Tutaj, w jedynej chwili, jaka istnieje, jeśli pozwalam Umysłowi zabrać się na myślową wycieczkę w przeszłość, czy przyszłość np. podczas przechodzenia na drugą stronę ulicy w ruchliwym miejscu?
Hołdując Potędze Teraźniejszości, zatapiając się w świętej chwili obecnej, zakorzeniając w Istnieniu, które zawsze jest w Teraz i tylko w Teraz, zestrajam swoje wibracje z nurtem życia i jego boskością.
Lekcje ze strony przedmiotów stają się coraz rzadsze, w miarę jak postępuję na Ścieżce Uważności. A jeśli zdarza się mi jeszcze zderzyć ze ściana, potknąć lub skaleczyć, staję się natychmiast obserwatorem tego, co się dzieje i natychmiast przywracam się do świadomości chwili obecnej. Głęboki oddech pozwala szybko wyciszyć ból fizyczny, jeśli taki się pojawił, a za moment mogę już spojrzeć na to, co wyrosło przede mną z ... wdzięcznością. I powiedzieć cicho : „ dziękuję za przypomnienie, rzeczywiście przez chwilę nie było mnie tutaj...”



0 komentarze:
Prześlij komentarz
Zapraszam do pozostawienia swojego wpisu.
Pozdrawiam.
Lady Lotos