Dla wszystkich odczuwających podmuch wiatru wolności i nieograniczoności ludziej istoty oczywistym jest, że podążanie wybraną przez siebie drogą duchowych poszukiwań jest świętym prawem każdego człowieka pragnącego poznawać siebie i życie.
Wczoraj na moim blogu zamieszczony został, przez niestety anonimowego czytelnika, komentarz deprecjonujący moją możliwość obcowania z Bogiem w sposób wybrany i akceptowany przeze mnie.
(Nowy komentarz do posta "MOJĄ SIŁĄ JEST CISZA. NATCHNIONY ŚWIAT AKIANE KRAM..." dodany przez Anonimowy :
piszesz o kobiecie ktora widziala Boga, ktora mowi o Bogu a sama patrzysz a niewidzisz... http://www.archibial.pl/czas/arch27/art/newage.htm )
Osoba ta do swojego komentarza załączyła link kierujący na stronę archibal.pl, bezpośrednio do artykułu pt. "Refleksje na temat literatury new age".
Przekaz zawarty w tym działaniu jest dość oczywisty-miała mi zostać wskazana "właściwa" postawa duchowa, naprawiająca moje "zgubne",w mniemaniu autora wpisu, skłonności do podążania nurtem wiary, określonym jako new age.
Zaskoczona i zaciekawiona jednocześnie tak jednoznaczną negacją mojej ścieżki postępowania duchowego, postanowiłam przyjrzeć się bliżej refleksjom, które zostały mi zalecone do przeczytania.
Moje zaskoczeie nie miało granic, gdy zostałam przekierowana na stronę archidiecezji kościoła katolickiego z Białego Stoku, bezpośrednio do artykułu pt. "Refleksje na temat literatury new age".
Ogólny wydźwięk artykułu nie pozostawia wątpliwości, że został napisany przez osobę poruszającą się w obszarze religii katolickiej w sposób nie zezwalający na przyjęcie choćby cienia innego punktu widzenia. Największym jednak zakoczeniem okazało się dla mnie kwestie, które najprościej będzie ująć w trzy kategorie.
Po pierwsze artykuł stanowi kolejne dla mnie i nieprzyjemne doświadczenie spotkania z ludżmi i ideologią kompletnego braku synchronizacji fundamentów wiary chrześcijańskiej z rozumieniem ich i wyrażaniem przez ludzi dumnie mieniącymi się prawdziwymi wyznawcami Chrystusa.
Po drugie ignorancja, z jaką autor wpisu wyraża się na temat mojej drogi duchowej, sugerując, że należy do nurtu nazwanego “new age”, daje wiele do myślenia na temat szacunku i miłości bliźniego, do jakich oczywiście wzywa wiara chrześcijańska.
Brak potrzeby zgłębienia mojego sposobu porozumiewania się z Bogiem, brak potrzeby poznania mnie jako człowieka i powierzchowne potraktowanie artykułów na blogu, poprzez wyciągnięcie wygodnych dla siebie wniosków i wrzucenie mnie do worka potępianych przez Kościół, przywodzi ponadto na myśl zamierzchłe czasy świętej inkwizycji.
Jak widać u schyłku dziejów, w momencie następowania wielkich ruchów energetyczncych na ziemi, stare moce odżywają i stają do walki z nowymi siłami światła. Dla widzących sercem i poszerzonym jego wzrokiem wynik tego starcia jest jednak oczywisty.
Trzecią i chyba dla mnie najbardziej zaskakującą kwestią jest zawarta w artykule, szczegółowa analiza słynnego dzieła Josepha Murphyego pt. "Potęga Podświadomości". Tu - w odróżnieniu od tekstów na moim blogu - wnikliwe przyjrzenie się treści książki zostało przeprowadzone - służyło bowiem bezpośrednio celowi masowego potępienia "heretyków" i wstrząśnięcia chrześcijańskim sumieniem, tak by je naprostować i oczyścić.
I tak książka, która uratowała życie, pomogła je naprawić lub też przypomnieć jego prawidła i zapomniane zasady tysiącom ludzi na całym świecie na przestrzeni dziesiątek lat, ukazana zostaje jako "dzieło szatana", ze wskazaniem na "szczególnie diabelskie" kwestie, sformułowania, słowa.
Bez dalszego wnikania w semantykę artykułu, dla przykładu zacytuję potępiające słowa autora artykułu na temat sposobu widzenia Boga przez Murphyego:
„Murphy zaraz na początku określa Boga jako jedyną istniejącą moc, jako powszechnego, wszechmocnego i żywego ducha stwórczego, który mieszka w sercu człowieka (s. 8). Zaś w dalszej części książki natkniemy się na słowa, które dla chrześcijanina brzmią jak bluźnierstwo: "Jestem silny. Jestem promienny. Jestem szczęśliwy. Jestem pełen natchnienia. Jestem oświecony. Jestem pełen miłości. Jestem dobry. Jestem pełen harmonii. Poczuj te stany umysłu, afirmuj je, wierz w nie. Cokolwiek będziesz przypisywał swemu 'Jestem', wierząc w to, tym się staniesz. To jest w tobie - to Bóg i nic innego być nie może. 'Jestem' - czyli życie, świadomość, czysty byt, istnienie, twoja prawdziwa jaźń jest Bogiem". (s. 46)
oraz
“Tymczasem Murphy nadaje imię, które należy się tylko Bogu – człowiekowi. Ale to jeszcze nie wszystko. Kilka stron dalej czytamy: “Ciało ludzkie jest w istocie szatą, jaką przywdziewa Bóg, wcielając się w człowieka (s.48) W taki to sposób okazuje się, że według filozofii Murphyego każdy człowiek jest wcieleniem Boga.”
Wypada tylko zadać retoryczne pytanie, czyż to nie sam Jezus powiedział do Żydów w jerozolimskiej świątyni:
„Czyż nie napisano w Waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli Pismo nazywa Bogami tych, do których skierowano Słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić (...)” J 10, 34-35
Wszystkich zainteresowanym lekturą artykułu, który został mi wskazany jako antidotum na moje heretyckie podejście do spraw wiary, odsyłam na stronę, na której zotał umieszczony ku chwale czystości wiary.
Osoby, które chcą podzielić się swoimi wnioskami zapraszam do pozostawienia komentarzy i dyskusji.
Dodatkowo polecam wizytę na stronie nota bene www.bogowie.org i między innymi artykuł o wnuczce świętej inkwizycji, powiązany tematycznie z poruszoną sprawą.
http://bogowie.org.pl/baza.php3?ido=11&poz=1
Pozdrawiam serdecznie.









